Codzienność z niepłodnością

Listopad 12th, 2017 Aktualności
    Do napisania tego tekstu zmobilizowało mnie życie. A dokładnie to, że w ostatnim czasie zdarzyła się seria pacjentek, które mówiły dokładnie to samo:

„Pani Zosiu, wszędzie widzę kobiety w ciąży!”
„Wszyscy nasi znajomi spodziewają się dzieci.”
„Trzy koleżanki z pracy, jedna po drugiej co tydzień ogłaszały, że są w ciąży.”
„Leczę się już 5 lat. Przez ten czas bratowa urodziła już dwójkę dzieci.”

 

    Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) definiuje niepłodność jako niemożność zajścia w ciążę pomimo regularnego współżycia płciowego (3–4 razy w tygodniu), utrzymywanego powyżej 12 miesięcy, bez stosowania jakichkolwiek środków zapobiegawczych.
Ocenia się, że w krajach wysokorozwiniętych od 10 do 15% par w wieku prokreacyjnym cierpi na niepłodność.
Zastanów się nad tym chwilę.
    Na małej, 10-cio osobowej domówce prawdopodobnie jedna para mierzy się na codzień z niepłodnością. Na studiach, otaczasz się osobami, z których około 15 będzie, bądź już ma problem z poczęciem dziecka. Może kilka z nich jest nawet w Twojej grupie?
Dlaczego w pracy koleżanka przy biurku pod ścianą nigdy nie uczestniczy w rozmowach o uciążliwym katarze dzieci, o sposobach na niejadka czy o aktualnych promocjach na pampersy?
Co dziesiąta osoba, którą mijasz na ulicy doświadczy gorzkiego smaku niepłodności.
A statystyki są niestety coraz bardziej pochmurne…

 

    Niepłodność wciąż jest chorobą, której się wstydzimy- choć całe szczęście coraz mniej.
Dotyka bardzo delikatnej strefy, ingeruje w intymną przestrzeń, która w idealnym świecie powinna należeć tylko do obojga partnerów.
W obliczu mierzenia się z nią podczas szukania pomocy, jesteśmy zmuszeni wprowadzać w najskrytsze zakamarki naszego życia inne osoby, co często jest bardzo trudne.
   Ale przede wszystkim, niepłodność stawia pod znakiem zapytania spełnienie największych marzeń, tych które od zawsze wydawały się dyktować życiu sens…

 

Potrafisz powiedzieć „NIE”?

 

    Niektórzy szczęściarze są z natury asertywni, częściej jednak umiejętności tej trzeba się po prostu nauczyć.
Zacznij od wyznaczenia swoich granic.
Musisz sama wiedzieć kiedy zacznie się robienie czegoś na siłę, a kiedy dasz radę przetrawić kolejną imprezę rodzinną z wścibską ciocią czy wakacje ze znajomi, którzy mają małe dziecko.
Łatwo mi mówić? Nie do końca. Nie zawsze byłam takim asertywnym mądralą  jak teraz.
Nie potrafiłam mówić szczerze o tym co w danej chwili działo się w mojej głowie.

 

Nie potrafiłam do tego stopnia, że z gorzkim uśmiechem zgodziłam się zostać matką chrzestną jednego z maluchów w naszej rodzinie. I zrobiłam to dzień po wykonaniu kolejnej ujemnej bety, z popękanym na sto kawałków sercem…

 

Teraz wiem z własnego doświadczenia ale i z historii wielu z Was, które zwróciły się do mnie z prośbą o pomoc- ŁATWIEJ ŻYĆ KIEDY STAWIASZ SPRAWY JASNO.
Naucz się tego szybciej niż ja i oszczędź dzięki temu chociaż kilka przepłakanych nocy.
Oczywiście nie każda z nas jest na tym samym etapie i ma możliwość, odwagę czy po prostu chęć by mówić wprost, że stara się bezskutecznie o dziecko.

 

Pamiętaj, że zawsze masz prawo powiedzieć „nie dam rady, jest to dla mnie za trudne”.

 

To lepsze niż zmuszanie się do przebywania w towarzystwie kobiet w ciąży, rodziców z małymi dziećmi czy ludzi, którzy potrafią zadawać bardzo niewygodne pytania- szczególnie w czasie kiedy sprawia Ci to wiele bólu.

 

Poproś partnera o pomoc

 

    O wiele łatwiej będzie Ci radzić sobie z niepłodnością, kiedy będziesz miała wsparcie w partnerze.
Ustalcie kiedy jest Wam najtrudniej i znajdźcie wspólnie rozwiązania dla tych sytuacji.
Kiedy pojawia się w Twojej głowie czerwony alert?
Może będą to imieniny cioci Tereski, która uwielbia zadawać trudne pytania?
Jeśli samej jest Ci ciężko z tego wybrnąć, może zrobi to za Ciebie Twój partner? Zawsze możecie obiecać cioci, że dowie się jako pierwsza kiedy tylko sytuacja ulegnie zmianie.
„Nie jest tak prosto jak nas uczyli na biologii.”
    Bardzo dobrze sprawdza się też ustalenie Waszego hasła, które możesz powiedzieć zawsze wtedy kiedy poczujesz, że chcesz się ewakuować z miejsca, w którym czujesz się źle.
    Mężczyzno- kiedy na przykład na imieninach, z ust Twojej ukochanej pada hasło „żaba” już wiesz, że niezwłocznie musisz przypomnieć sobie, że natychmiast musicie wracać do domu bo czeka tam rozgrzane żelazko, albo nagle uświadomić sobie, że masz ogromną potrzebę wyjścia na spacer :)

 

Osobiście jestem też za stosowaniem bardzo dosadnych ripost, szczególnie w sytuacjach kiedy ktoś próbuje bez ogródek wchodzić w Wasze najbardziej prywatne sprawy…
Także jeśli masz odwagę to masz też moje błogosławieństwo!

 

Najlepsza przyjaciółka zachodzi w ciążę

 

Najgorszy scenariusz dla kobiety niepłodnej.
Zdarza się tak, że nawet wieloletnie przyjaźnie nie są w stanie przetrwać takiej próby.
„Tak strasznie zazdroszczę Kaśce! Boże, ja jej tak strasznie zazdroszczę, że nie mogę z nią przebywać. Nienawidzę jej za to jak się cieszy i za to, że każdą rozmowę sprowadza na temat swojej ciąży!”
Możesz czuć niesprawiedliwość, życie dokładnie takie jest- skrajnie niesprawiedliwe.
Ale nie rozniecaj w sobie złych uczuć, nie podsycaj nienawiści, nie karm się złymi emocjami.
Jeśli wyzwala je w Tobie zachowanie najlepszej przyjaciółki, która naturalnie cieszy się, że zostanie mamą- powiedz jej to.
Bo wiesz, że ona może najzwyczajniej w świecie nie mieć pojęcia o tym co przeżywasz?

„Nie potrafię cieszyć się Twoim szczęściem, bo spełniają Ci się marzenia, o które bezskutecznie walczę.”

„Wybacz, że nie potrafię dzielić z Tobą tych radości tak jakbyś tego oczekiwała. Jestem rozdarta- część mnie się cieszy ale część też bardzo cierpi.”

„Jest to dla mnie bardzo trudna sytuacja. Potrzebuję czasu, żeby się z tym oswoić i poukładać wszystko w głowie.”

„Kasiu, gratuluję Ci z całego serca ale równie mocno Ci zazdroszczę. Postaraj się zrozumieć też mnie i zaakceptuj decyzję o tym, że muszę się zdystansować.”

 Jak najbardziej naturalnym jest to, że możesz nie mieć ochoty by przebywać w towarzystwie osób z dziećmi i jeśli jest to wbrew tobie- nie zmuszaj się.
Daj sobie czas by przeżyć to po swojemu, bez forsowania.
A może zaraz dołączysz do grona szczęśliwych oczekujących?

 

Powinnaś jednak mieć też na uwadze to, że sytuacja może się nigdy nie zmienić.
Co jeśli okaże się, że niepłodność zechce doświadczyć Cię najbardziej jak może i nie zostaniesz nigdy mamą? Czy dasz radę odcinać się od wszystkich, którzy mają dzieci do końca życia?
I przede wszystkim czy to nadal będzie niosło ukojenie? Nie zapędź się sama w kozi róg, postaraj się znaleźć w tym wszystkim jakiś zdrowy balans.

 

A może Ty jesteś tą najlepszą przyjaciółką, która spodziewa się dziecka? Jak powiedzieć o tym najbliższej niepłodnej koleżance?

 

Po raz kolejny postaw na szczerość (który to już raz jest ona przepisem na najlepsze rozwiązanie sytuacji?).
Nie odkładaj tej rozmowy.
Przecież nie będziesz w stanie ukrywać swojej ciąży w nieskończoność, a na dodatek najlepiej, żeby Twoja przyjaciółka dowiedziała się tego od Ciebie.
Nie chciałabyś chyba, żeby dotarło to do niej gdzieś między słowami, od wspólnych znajomych, prawda?
„Zosiu, nie wiem jak mam się zachować- wiem, że będzie to dla Ciebie trudne ale chcę, żebyś dowiedziała się tego ode mnie- spodziewam się dziecka, o które wiem, że usilnie walczysz.”
Możesz też zapytać czego teraz oczekuje od Ciebie Twoja przyjaciółka? Czy możesz zrobić coś, żeby łatwiej jej się było oswoić z tym, że niedługo zostaniesz mamą?

 

TOP 7 zdań, których na pewno nie chcą usłyszeć osoby niepłodne

 

  • „Wyjedźcie na wakacje to się uda!”
  • „To co Ty, nie wiesz jak to się robi? Hehe”
  • „Przestań o tym myśleć bo za bardzo się nakręcasz.”
  • „Ile Wy macie lat? Po 29?! Na co to czekać?!”
  • „Zawsze możesz zostać wspaniałą ciocią/mamą chrzestną!”
  • „Nie każdy przecież musi mieć dzieci.”
  • „Nie jesteś pierwszą ani ostatnią- przestań się nad sobą rozczulać.”

 

Pomóż bliskim sobie pomóc

 

    Większość nieporozumień, konfliktów i zranień wynika z niezrozumienia. A niezrozumienie? Najczęściej z tego, że za mało ze sobą rozmawiamy- po prostu. I wcale nie mam na myśli tego, że masz teraz trąbić o swojej chorobie całemu światu.
Pomóż swoim najbliższym zrozumieć sytuację, w której się znajdujesz, a będzie im łatwiej Ci pomóc.
Opowiedz im o tym z czym się mierzysz. Warto nakreślić im drogę postępowania, którą są w stanie Cię wesprzeć.
Możesz powiedzieć:
„Najbardziej chciałabym, żebyście dali mi teraz święty spokój i pozwolili to na spokojnie przetrawić.”
albo
„Czuję się bardzo źle kiedy traktujecie mnie jak śmierdzące jajko i udajecie, że problem nie istnieje. Nie zamiatajcie tego pod dywan, potrzebuję rozmowy.”
Leczenie niepłodności jest bardzo kosztowne. Warto wprowadzić w to rodziców, rodzeństwo czy najbliższych znajomych, bo być może będziesz mogła liczyć na ich wsparcie finansowe.

 

Płodność w rodzinie nie jest gwarancją

 

Droga przez codzienność z tą chorobą u każdej z nas wygląda inaczej, choć wspólny mianownik zawsze jest ten sam- nie tak miało być.
Zanim przychodzi nam się zmierzyć z rzeczywistością mamy złudne wrażenie, że przed ciążą powinnyśmy się właściwie chronić i uważnie pilnować, żeby pewne sprawy nie wymknęły się spod kontroli i potoczyły niezgodnie z planem.
A co pokazuje życie? Los gra nam na nosie, drwiąco pytając o to czy przypadkiem jeszcze czegoś sobie skrzętnie nie zaplanowałyśmy.
Złudne poczucie płodności dają nam też siostry, które mają dzieci czy mama, która z poczęciem nas nie miała żadnego problemu.

„Pani Zosiu, u nas w domu nikt nigdy nie miał z tym kłopotu!”

Strasznie mi przykro, że jesteś pierwszą, tą która przeciera szlaki niepłodności, ale prawda jest taka, że brak problemów z płodnością w rodzinie, z której się wywodzisz, nie daje Ci gwarancji, że u Ciebie one nie wystąpią.

 

Każdy przypadek jest inny

 

Wydaje mi się, że osoby niepłodne są w stanie zrozumieć wyłącznie osoby, których również ona dotknęła. Choć właściwie wymiar niepłodności jest tak szeroki, potrafi mieć tysiące stopni gorzkości, że zawsze smakuje inaczej…

 

Każdy przypadek, każda jednostka to osobne historie, które nigdy więcej nie powtórzą się nikomu innemu, w dokładnie takiej konfiguracji jaka zdarzyła się Tobie.

 

Jeśli miałaś okazję zasmakować tej goryczy, z całego serca życzę Ci by niedługo Twoim jedynym zmartwieniem był wybór koloru ścian do pokoju maluszka albo to, który rozmiar pampersów będzie odpowiedni i dyskusja z teściową dlaczego „Jan” a nie „Tadeusz”.